Czym jest diament florencki
Wśród najsłynniejszych kamieni na świecie diament florencki zajmuje wyjątkowe miejsce — waży 137,2 karata, a przy szlifowaniu nadano mu aż 126 faset, co samo w sobie robi wrażenie. Kamień ma delikatnie żółtawy odcień, a jego historia sięga głęboko w średniowiecze. Za pierwszego znanego posiadacza uchodzi Karol Śmiały, książę Burgundii — to on stracił kamień podczas przegranej bitwy pod Murten w 1476 roku. Późniejsze losy diamentu owiane są już raczej legendą niż udokumentowanym faktem: podobno przez pewien czas krążył między kolejnymi nabywcami, sprzedawany za grosze przez ludzi nieświadomych jego prawdziwej wartości, aż w końcu trafił w ręce Ludwika II Moro, władcy Mediolanu.

Podróż kamienia przez ręce kolejnych władców
Z czasem diament trafił do rąk papieża Juliusza II. Stamtąd jego losy splotły się z Florencją i możnym rodem Medyceuszy — właśnie stąd biorą się jego znane dziś nazwy: Diament Florencki, Florentczyk czy Wielki Książę Toskański. Gdy władzę nad miastem Medyceuszy przejęli Habsburgowie, kamień podążył tą samą drogą, stając się własnością Franciszka I Lotaryńskiego. Później, gdy potęga dynastii habsburskiej zaczęła słabnąć, diament znajdował się już w rękach Karola I Habsburga. Jego udokumentowana historia urywa się wraz z końcem I wojny światowej i rozpadem Cesarstwa Austro-Węgierskiego w 1918 roku.
Co stało się z kamieniem później
Po tej dacie ślad po nim ginie — wiadomo tylko, że został skradziony, a plotki umiejscawiają go gdzieś w Ameryce Południowej, choć nic tego nie potwierdza. Trudno dziś uwierzyć, by ponownie powtórzyła się historia sprzed wieków, gdy kamień przechodził z rąk do rąk nieświadomych jego wartości nabywców.
Można jedynie przypuszczać, że gdzieś na świecie zdobi dziś jakiś wyjątkowo okazały pierścionek z diamentem.