

Klasyczna reguła dywersyfikacji majątku każe rozkładać oszczędności między różne formy lokaty, bo każda z nich w innym stopniu podatna jest na wahania koniunktury. Dobrym punktem odniesienia jest tu struktura oszczędności przeciętnego Amerykanina z klasy średniej: około 70% majątku ulokowane jest u niego w akcjach, obligacjach i nieruchomościach, kolejne 10% w bezpośredniej grze na giełdzie, a aż jedna piąta — w złocie, które stanowi twardy fundament jego finansowego bezpieczeństwa.
Nad Wisłą sytuacja wygląda zupełnie inaczej, a złożyły się na to trzy czynniki: Polacy dysponują niewielkim zasobem tego kruszcu, zamkniętym niemal wyłącznie w rodzinnej biżuterii, brakuje punktów sprzedaży oferujących czyste złoto po sensownej cenie, a temat jego inwestycyjnej wartości praktycznie nie istnieje w krajowej edukacji finansowej.
Dlaczego mimo to warto rozważyć złoto
Ceny tego kruszcu od lat pną się nieprzerwanie w górę, co samo w sobie jest mocnym argumentem, by przeznaczyć na niego 10–20% swoich oszczędności. Wystarczy spojrzeć na dynamikę ostatnich kilku lat: uncja kosztowała około 270 dolarów w 2001 roku, w 2003 roku cena sięgnęła już 370 dolarów, a dziś oscyluje wokół 430 dolarów — analitycy rynku prognozują, że jeszcze w 2005 roku możliwe będzie przebicie bariery 500 dolarów za uncję.
Małgorzata Mokobodzka, analityczka firmy J&T Diamond Syndicate S.C., wskazuje kilka fundamentów tej tezy, które można pogrupować wokół trzech większych idei.
Pierwsza dotyczy niezależności od systemu finansowego: złoto, w przeciwieństwie do papierowej waluty, nie traci na wartości wskutek inflacji ani wahań kursowych, jest jedynym naprawdę uniwersalnym środkiem płatniczym akceptowanym na całym świecie, a jego cena systematycznie rośnie wraz z rosnącym zapotrzebowaniem nowoczesnych gałęzi przemysłu i technologii. Dodatkowo to właśnie na parytecie złota, gromadzonego w narodowych skarbcach, opierają swoje rezerwy największe potęgi gospodarcze świata.
Druga grupa argumentów odnosi się do bezpieczeństwa w sytuacjach kryzysowych — kruszec łatwo ukryć, nie ulega on zniszczeniu podczas klęsk żywiołowych (w przeciwieństwie do banknotów) i pozostaje realną wartością pozwalającą przetrwać finansowo zarówno kryzys gospodarczy, jak i konflikt zbrojny. To wymierna, fizyczna lokata kapitału, a nie obietnica zysku ze strony instytucji finansowej.
Trzeci wątek to korzyści podatkowe i długofalowe planowanie majątku: posiadanie złota jako formy lokaty nie wiąże się z żadnym podatkiem, a jego przekazanie kolejnemu pokoleniu to najprostszy sposób na transfer rodzinnego majątku bez konieczności odprowadzania podatku od darowizny. Dzięki temu złoto może stanowić trwały fundament, pozwalający spokojnie patrzeć w przyszłość finansową całej rodziny.
Wniosek jest więc prosty: złoto pozostaje wartością ponadnarodową i ponadczasową, a decyzja o ulokowaniu w nim części oszczędności niezmiennie należy do rozważnych posunięć finansowych.
kopiowanie wzbronione, Zegarki & Biżuteria nr 6/2005