Zanim pierścień z podobizną dwojga ludzi stał się symbolem zaręczyn, był po prostu narzędziem administracyjnym. U jego korzeni leży egipski pierścień pieczętny — płaski krążek z inskrypcją, służący do potwierdzania dokumentów, a nie do wyznawania uczuć. Dopiero kolejne cywilizacje nadały mu zupełnie inne znaczenie.

Grecki zwrot ku ludzkiej twarzy
To Grecy przekształcili suchą, urzędową pieczęć w coś bardziej osobistego, umieszczając na płytce sylwetki — najpierw bóstw, z czasem zwykłych ludzi. Grecka mitologia, daleka od purytanizmu, chętnie łączyła wizerunki kobiety i mężczyzny z tematem miłości, a stąd już tylko krok do skojarzenia takiego pierścienia z małżeństwem.

Widoczny na zdjęciu drobny krzyż między dwiema postaciami zapowiada kolejny etap tej historii. Wzór okazał się na tyle trwały w kulturze greckiej, że bez większych zmian przetrwał podbój rzymski. Gdy w IV wieku n.e. chrześcijaństwo zostało religią całego Cesarstwa, symbole nowej wiary błyskawicznie trafiły także do biżuterii — początkowo dyskretnie, jak ten wspomniany krzyżyk, a w kolejnych egzemplarzach coraz odważniej: na następnym pierścieniu postać Chrystusa zajmuje już centralne miejsce wprost między parą narzeczonych.

Koniec pewnej epoki
Ten typ biżuterii utrzymał się w powszechnym użyciu aż do 1453 roku, czyli do upadku Konstantynopola i końca Cesarstwa Bizantyńskiego. Wraz z nastaniem panowania Imperium Osmańskiego chrześcijańska tradycja jubilerska — w tym zwyczaj noszenia pierścieni z podobiznami narzeczonych — straciła grunt pod nogami, bo islam nie akceptował tego rodzaju symboliki religijnej.